Już prawie meta…

Zwykły wpis

Zaczynam 38 tydzień.
Teoretycznie meta. Koniec, którego doczekać się nie mogę.
Ale też mam świadomość tego, że wraz z tym finiszem od razu rozpocznie się kolejny bieg. I to trwający dużo dłużej. Przede mną więc zarówno meta, jak i start. Start w zupełnie nieznaną trasę. I o tej trasie będę chciała tutaj co nieco pisać.

Nie jestem kolejną zakręconą mamuśką. I mam nadzieję, że się taka nie stanę.
Po przejściu właściwie całej ciąży wiem jedno – surogatką zostać bym nie mogła.Nie umiem też zrozumieć kobiet, które mówią, że ciąża jest najpiękniejszym okresem w życiu kobiety. Jeśli to miałby być najpiękniejszy okres w moim życiu, smutne życie by mnie czekało 😉 Nie, żebym jakoś ciężko przechodziła ciążę. Wszystko podręcznikowo! No, może poza usuwaniem wyrostka w 6 miesiącu. Jednak nie doznałam stanu ekscytacji ciążą, biegania po sklepach, by skompletować jak najpiękniejszą wyprawkę czy rozsyłania wszystkim znajomym na Facebooku kolejnych zdjęć USG.

To nie znaczy też, że nie czekam. Chciałabym mieć Młodą już przy sobie. Móc przytulić, pośpiewać jej piosenki, zmieniać pieluchy i obserwować, jak się zmienia.

Ale to już niedługo.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s